środa, 27 sierpnia 2014

Z wędrówki po lesie



Przepraszam, że na ,,głównym” swoim blogu http://moszczedlowicz.blogspot.com/ w poście pt.,, Moja wena się ,,byczy” obiecałam wstawić fotki z ostatniego weekendu, ale prowadząc trzy blogi, które pochłaniają mnóstwo czasu – nie dałam rady... Ale na pewno je pokażę. Zaś w dziesiejszym poście pisałam o wyprawie na grzyby, a więc chciałabym Wam pokazać to, co udało mi się dzisiaj sfotografować. 

Zdjęcie trzecie i czwarte, to prawdziwek, który rósł w dziwaczny sposób. Nie wiedziałam, od której strony zacząć, by go wyciągnąć, bo kapelusz był schowany pod ziemią, a widoczna była jedynie środkowa część korzenia?! Po prostu, wybryk natury;) Najważniejsze, że udało się go wydobyć bez uszczerbku. Zaś dwa ślimaki winniczki, tak ułożyły się na mchu, że do złudzenia przypominały kapelusze podgrzybków. Dopiero po wyjęcie ich ze mchu, mogłam uwiecznić je na fotografii.









12 komentarzy:

  1. Oj aż poczułam zapach lasu :-) A prawdziwek faktycznie oryginalny heheh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko oryginalny Ewelinko, ale też ,,zakamuflowany";) Pozdrawiam Cię serdecznie;)

      Usuń
    2. na moje oko to on siedzi...
      albo bije pokłony :-)

      Usuń
  2. Szkoda że zapachu nie można przenieść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, szkoda Martuniu... Mogę przesłać Ci jakąś namiastkę lasu...;)

      Usuń
  3. Właśnie mi capi w domu suszącymi się grzybkami, bo suszarka śmiga :)
    A prawdziwek ćwiczy sobie jogę, a może się nisko kłania i prosi " weź mnie " :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Bożenko, że ćwiczył jogę;) Odnośnie suszenia grzybów- to nie lubię tego zapachu... Buziaki;)

      Usuń
  4. super prawdziwek :)
    zdjęcia przypominają mi rodzinne strony :))
    nie myślałaś o połączenie blogów?
    prowadziłam kiedyś 2, ale ogarnięcie wszystkiego zajmowało mnóstwo czas... moim zdaniem lepiej prowadzić jeden, ale porządnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chciałabym, tylko teraz nie wiem jak je połączyć...

      Usuń
  5. No tak nawet jak bym się potknęła o tego prawdziwka to bym go nie znalazła , taka ze mnie grzybiara heheh , co nie zmienia faktu e lubie ganiac po lesie w poszukiwaniu brązowych kapeluszy. Szkoda że mieszkam w takim mało grzybowym , ale zaklady azotowe skutecznie wytruły wszystko w promieniu 10 km !!
    Zazdroszczę Ci Gasiu tych grzybków .
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdrość Aniu... W razie czego prześlę Ci torebkę suszonych;) To żaden problem.A nawet marynowane w słoiczkach. Do najbliższego lasu mam ok. 7 km, ale najważniejsze, że nic nie truje...;) Jedynie ja ,,truję" sobie pod nosem, jak długo chodzę i nie znajdę żadnego grzyba;) Buziaki;)

      Usuń
  6. Ide do cię Gosiu od kilku dni i dojść nie mogę! Dobrze, że ty chociaż chodzisz.. na grzyby
    bo mnie chyba nie wyda w tym sezonie :-(
    Ja niestety muszę pokokać dobrych ...dziesiąt kilometrów, żeby kawalek lasu dorwać, więc to cała wyprawa a tu nie ma kiedy złapać wolnego dnia.
    Oj obejdę się smakiem, to chociaż sobie pooglądam dokonania innych :-)

    OdpowiedzUsuń

Na łonie przyrody

Jak dobrze wstać, skoro świt... I wybrać się z ,,małżem" nad jezioro;) Można podziwiać przyrodę, podejrzeć wschód słońca, a także ślima...